Wywiady
Jennifer Lopez
| Jennifer Lopez |
|
Tytuł twojej nowej płyty "This Is Me... Then" odnosi się do konkretnego okresu w twoim życiu. Opowiedz o nim. Zdecydowałam się na taki tytuł bo przecież wszystko, co można znaleźć na moich płytach, opowiada o tym kim i jaka jestem. Wszystko, czym się w danym czasie interesuję, czego słucham, co czuję i lubię ma swoje odzwierciedlenie w piosenkach, które nagrywam. Muzyka jest czymś bardzo intymnym. Jeżeli się jej nie czuje, nie powinno się jej wykonywać. Nagrywając nowy album czułam, że mówi on o mnie w większym stopniu, niż poprzednie. Pomyślałam, że jeżeli dam go do posłuchania swoim dzieciom - powiedzmy - za 20 lat, będę mogła dodać: "taka wtedy byłam". W tym okresie czasu tak właśnie się czułam, takiej muzyki słuchałam i taką chciałam nagrać, w ten sposób wyrażałam samą siebie. To byłam cała ja. Jeżeli wsłuchasz się w słowa na płycie, poznasz historię mojego życia z przeciągu ostatnich miesięcy. To dlatego zdecydowałam się na taki tytuł. Jak długo pracowałaś nad tą płytą? Okrągły rok. W miedzy czasie wystąpiłam w trzech filmach - zaczęłam w grudniu zeszłego roku od "Gigli". Potem była romantyczna komedia "Maid in Manhattan" i ostatnio nowy film "Jersey Girl". Nie zamierzałam wydawać w tym roku płyty, po prostu nagle okazało się, że mam wystarczająco materiału i ciągle jeszcze w mojej głowie kłębią się nowe pomysły. Kiedy miałam zdjęcia w Nowym Jorku spotkałam się ze swoim producentem Cory'm Rooney'em, który powiedział: "Wiesz co? Może zacznę już powoli nagrywać ten materiał." Nagle zaczął coraz częściej przychodzi do mnie na plan, odwiedza mnie po zdjęciach i tak krok po kroku przygotowywaliśmy nowe piosenki. Zanim się zorientowaliśmy, mieliśmy już gotowa całą płytę! To nieprawdopodobne, ale prawdziwe. Czy na nowym albumie towarzyszą ci jacyś specjalni goście? Tak, jeden utwór - "All I Have" nagrałam w duecie z L.L. Cool J'em. Bardzo fajnie się nam pracowało, mimo że to przecież prawdziwa legenda rapu! Oprócz tego na płycie słychać The Lox, którzy rapują w singlowym kawałku "Jenny From The Block". Jak powstał kawałek "Jenny From The Block" z The Lox? Kiedy skończyliśmy nagrywanie tego utworu, doszliśmy do wniosku, że chyba brakuje w nim jakiejś wstawki rapowej. Albo wstawki tanecznej, nie byliśmy do końca pewni. A wszystko wskazywało, że będzie to pierwszy singiel z płyty. W końcu ktoś zasugerował mi: "co sądzisz o The Lox? Wydaje mi się, że by tu pasowali". A ja na to: Oczywiście, uwielbiam ich! Są na topie już od dawna i ciekawe co wymyślą na mój album". Spisali się rewelacyjnie i to od razu słychać na singlu. Porozmawiajmy o klipie do "Jenny From The Block", który nie tak dawno skończyłaś kręcić w Los Angeles. Jak było na planie? Jak pracowało ci się z reżyserem, Francise'm Lawrence'm? Kręciliśmy go przez trzy dni. Francis jest wspaniały - pracowałam z nim już kilka razy, reżyserował dla mnie choćby "Waiting For Tonight" - mój ulubiony teledysk - i "Play". Świetnie się rozumiemy i czuje, że mogę mu ufać, co na planie klipu jest bardzo ważną sprawą. Tym razem pomysł na "Jenny..." jest całkowicie jego autorstwa i z tego co wiem, świetnie sprawdził się praktyce. Twoja kariera rozwija się zarówno na polu muzycznym, jak i filmowym. Czy wobec takiego pasma sukcesów zmieniają się też twoje priorytety? Nie sądzę. Po nagraniu kolejnej płyty czy nakręceniu nowego filmu ciągle staram się dążyć do przodu. Na tym polega kreatywność. Jako artysta mam prawo sugerować się swoim instynktem - to, czy w danej chwili jakiś pomysł mi się podoba, czy nie, decyduje o jego przyjęciu bądź odrzuceniu. Ludziom wydaje się, że moje życie jest z góry zaplanowane, że wszystko jest skrzętnie wyliczone i nic nas nie może zaskoczyć. Ale w rzeczywistości wcale tak nie jest. Musisz kierować się swoim sercem. Iść za tym, co wydaje ci się sensowne, czemu chętnie poświęcisz swoją energię i pomysłowość. Potem podczas pracy dajesz z siebie wszystko, ale nigdy nie możesz przewidzieć ostatecznych rezultatów. Moim priorytetem jest i zawsze będzie rodzina. Dopiero po niej mogę stawiać sobie w życiu inne cele. Czy kiedy jako mała dziewczynka marzyłaś o byciu gwiazdą, wyobrażałaś sobie, że będzie to wyglądać właśnie w ten sposób? W pewnym sensie. Zawsze wierzyłam, że kiedyś będę śpiewać, tańczyć i grać, ale nigdy nie zastanawiałam się, z czym to się może wiązać. Te myśli powstają dopiero po odniesieniu pierwszych sukcesów - wtedy pojawiają się koło ciebie nowi ludzie, wkraczasz w inny świat. I w twoim interesie jest nauczyć się z tym żyć. I dobrze się bawisz w tym świecie? Świetnie. Staram się nie traktować siebie zbyt serio, robić to, co robię najlepiej. I mam nadzieję, że ludziom nadal będzie się to podobać. |

