|
Czym różni się Wasz nowy album "The Beast" od poprzednich płyt? (Mauser) Faktycznie nowa płyta Vader różni się od poprzednich z tego względu, że jest to płyta bardziej dostępna, płyta bardzo melodyjna, chcieliśmy tu sięgnąć do korzeni muzyki metalowej, czyli przypomnieć wszystkim fanom tej muzyki, jakie były tak naprawdę początki gatunku, jak też, jaki był rozwój samej muzyki. Zawarliśmy na tej płycie dużo elementów rasowo heavy metalowych i to na pewno odróżnia to wydawnictwo od tych wcześniejszych. Ta płyta generalnie jest bardziej przystępna dla tych ludzi, którzy tak naprawdę nigdy nie zetknęli się z twórczości Vader'a, a są zainteresowani, tym, co robimy, jaka muzykę gramy. Mamy szanse na to, że możemy dotrzeć do tej grupy ludzi, która jest zainteresowana twórczością Vader'a, a tak naprawdę nie miała okazji usłyszeć naszej muzyki.Podsumowując: nowa płyta jest bardziej przystępna, bardziej melodyjna, bardziej chwytliwa - utwory bardziej koncertowe. Słychać dużo wpływów trash metalowych. Jak zapatrujecie się na sprawę mp3 po ostatniej aferze związanej z przedpremierowym spiratowaniem Waszej płyty? (Novy) Mp3 były, są i będą - to jest nieuchronny rozwój komputerów, internetu i z tym nic się nie da zrobić. Nie ukrywam, że nie jestem osobiście zwolennikiem, ale to tylko, jeżeli chodzi o jakość. Jeśli miałbym się odnieść do całej sprawy, która zaistniała w związku ze spiratowaniem naszej płyty, zdarzyła się taka nieprzyjemna historia i dla nas i dla wytwórni, kiedy to materiał poszedł dwa miesiące przed premierą w świat i był ogólnie dostępny. Dochodzą już do nas pewne sygnały mówiące o tym, iż to nie była taka wielka tragedia. Bardzo dużo ludzi, a w szczególności fanów wypowiedziało się na ten temat twierdząc, że ściągnęli nową płytę w postaci mp3 z czystej ciekawości, gdyż chcieli posłuchać jaki ten materiał jest. Z góry jednak zaznaczyli, że są zainteresowani kupieniem oryginalnej płyty. Oczywiście nasze obawy nie są aż tak mocno uzasadnione z tego prostego względu, że mamy grono wiernych fanów i jeżeli ktoś ma kupić płytę to i tak tą płytę kupi. Na pewno mp3 bywają zagrożeniem, ale to zazwyczaj dzieje się w wielkich wytwórniach, gdyż tam straty są już milionowe... To w takim razie, po co ta cała afera, czy nie był to tylko czysto zabieg marketingowy? (Novy)Afera była duża, ale w pewnym sensie troszeczkę tracimy, bo było to spiratowanie stricte przedpremierowe. Należało coś takiego wykonać choćby z tego względu żeby ludzie wiedzieli, że nie jesteśmy sobie jakimś zespolikiem, któremu można w kasze dmuchać. Z drugiej strony pewne minusy trzeba na swoją korzyć pociągnąć i myślę, że w pewnym sensie tak wynikło.. Jak oceniacie swój występ przed Metallicą? Brzmienie, nagłośnienie. Wiadomo, że supporty "mają pod górkę". Czy byliście na to przygotowani? To pytanie bardzo często pada w wywiadach i to świadczy o tym, iż było to wielkie wydarzenie nie tylko w historii zespołu, ale i w historii metalu w Polsce. Nie ukrywam, że wszyscy na ten temat myślimy tak samo, było to spełnienie marzeń. W końcu wychowaliśmy się na tej muzyce. Kiedyś przez myśl by nam nie przeszło, że moglibyśmy nie tylko podać Im rękę, ale i zagrać przed Nimi. To na pewno jedno z największych wydarzeń dla nas nie tylko jako muzyków, ale jako i ludzi. Co do brzmienia nie ma się, co rozwodzić. Prawda jest taka, że od wielu lat suporty rządzą się innymi prawami, a innymi prawami się rządzą headline`rzy. Mieliśmy mocno okrojone możliwości techniczne nie mówię w tym momencie o ludziach w ekipie, którzy nami się zajmowali, bo naprawdę wiele nam pomogli. Headliner ma zabrzmieć jak headliner, wiesz dziwne by było jakby Vader lepiej zabrzmiał, bo wtedy byłaby to "katastrofa". Wpływ na to wszystko miała też taka, a nie inna akustyka. Potrzebowaliśmy więcej mocy, której nie mieliśmy. Dźwięk po prostu pływał, ale bardzo miłym zaskoczeniem byli fani i to, że byliśmy naładowani mocną adrenaliną. Pikanterii całemu wydarzeniu dodawał fakt, iż za kulisami cały czas byli chłopcy ze Slipknot , starzy wyjadacze i metalowcy, Z tego co wiem, to wypowiadali się, że lubią zespół Vader. Dowodem na to był bardzo miły gest w postaci gratulacji jakie otrzymaliśmy od nich po naszym koncercie. Jaki wkład w "Bestii" miał każdy z Was? Czy i tym razem Peter stworzył większość materiału?? Tradycyjnie Peter, który bezspornie jest sercem całego zespołu - on go prowadzi, nadzoruje, jest głównym i jedynym kompozytorem muzyki na nowej płycie. Jednakże każdy z nas odznaczył się jakimś wkładem. Jesteśmy czterema indywidualnościami, choćby nie wiem jak Peter nam "nie pozwalał" czegoś zrobić , to i tak zawsze coś od nas wejdzie - głownie melodyjne solówki Maurycego, który narzucił nimi ton na tej płycie. Peter musiał się dostosować do tej sytuacji, co wpłynęło mocno na sam klimat i jakość płyty. Jeszcze jeden fakt, że nagrywał z nami inny perkusista, czyli Daray. Jak wiadomo Docent jest dosyć charakterystycznym perkusistą, który gra w swoisty sposób i podrobienie jego sposobu nie jest taka prostą spraw±. Kiedy Daray z Peterem nagrywali bębny, owszem, starali się zachować pewien charakter, ale nie byli w stanie przeskoczyć pewnych rzeczy. Wiadomo, że jest to inna ręka inny bębniarz. Myślę, że nasz wpływ jest tutaj bardziej "mentalny". Novy, jaka jest różnica między graniem w Behemoth a Vader? (Novy) Różnica jest zasadnicza. Zupełnie inaczej gra się w Behemoth, niż w Vader. Przykładowo wspominaliśmy już o koncertach, ja zawsze mówiłem, że granie w Behemoth to jest taki rock`n`roll. Wiem, że ktoś może to sobie źle skojarzyć - jak to gwoździe, mają make-up`y na ryjach i to ma być o rock`n`roll? Wiesz, to był innego typu spontan i tam się zupełnie inaczej pracowało niż w Vader. Z kolei w Vader czuje to, że jesteśmy wielka machiną, która miażdży wszystko po kolei! Praca w Behemoth na pewno była ciekawa i bardzo miło to wspominam. Wspomniałeś o machinie czy w związku z tym nie czujecie pewnej presji, że jesteście muzykami Vader? Jesteście przecież zespołem nad wyraz popularnym jak na zespół metalowy, na pewno w tym kraju? (Novy) Przede wszystkim grając w Vader, nie myślimy o tym aby gwiazdorzyć. Nie czujemy presji z tego prostego względu, że jesteśmy fanami tej muzyki, gramy od wielu lat i mamy za sobą już mnóstwo doświadczenia z różnymi zespołami. Przede wszystkim czujemy całym sobą to co robimy i dla nas najważniejsze jest to, aby grać. Wiesz kiedy wychodzę na scenę i słyszę tłum krzyczący "Vader" to wręcz przeciwnie - nie mam presji, tylko mam ogromną satysfakcję, że jesteśmy zespołem tu i teraz i że możemy coś dla tych ludzi zrobić. Tak to traktuje. Co było inspiracją przy tworzeniu tego albumu? (Mauser) Powiem to tak - nie ograniczam się do jednego rodzaju muzyki. W momencie kiedy wracam do domu po trasach koncertowych, jestem na tyle wypluty, że dużo muzyki nie zdarza mi się słuchać. Ale mam wielu znajomych, którzy tworzą różną muzykę, słucham różnych gatunków muzycznych, zespołów NU metalowych również. Nie ukrywam, że jestem też wielkim fanem zespołu Darkthrone. Co powiecie o warstwie tekstowej na nowej płycie? Teksty pisane były przez trzy osoby. Część tekstów napisał Peter, część napisał nasz wieloletni przyjaciel Paweł Frelik i część stworzył Łukasz Szurmiński. Generalnie teksty zespołu Vader na nowej płycie są odzwierciedleniem całego tytułu płyty. Nie chodziło nam tutaj na pewno o przekazanie negatywnych emocji, mam tu na myśli tytułową "bestię". Raczej o pewnego rodzaju zastosowanie analogii w stosunku do człowieka. Pokazanie tego ludziom w ten sposób, aby zastanowili się nad naturą człowieka. Tytuł "Bestia" ma przybliżyć człowieka od złej strony. Nie należy tez interpretować tego ślepo, aby wyciągnąć i dotrzeć do tego co jest w tekstach. Czy to że wydajecie mnóstwo epek nie rozmienia was na drobne? <Mauser> Wydawanie "epek" generalnie ma na celu przybliżenie europejskim słuchaczom utworów, które s± umieszczane jako bonusy na edycjach japońskich. Powodem wydania epek powiem szczerze jest to, że wydawca nie za bardzo chce wydawać single i jesteśmy przez to zmuszeni niejako wydawać te utwory na tzw. epkach. Epki jak wiadomo rządzą się prawami innymi niż single, maja swój czas trwania dlatego zazwyczaj dodajemy do tych utworów bonusowych jakieś utwory, które nagrywamy w studiu w danym momencie. Są to nowe utwory, lub utwory koncertowe. Czy nie lepsze byłoby wytworzyć jakiś "głód muzyki" wśród fanów ? <Novy> Zespół Vader jest niezależnym zespołem w sensie finansowym, na tyle, że my z tego żyjemy. Gramy bardzo intensywnie, więc po takim wydaniu płyty, ruszamy w świat i gramy kilkaset koncertów. Rzecz polega na tym, że z przyczyn, iż tak często gramy, nie jesteśmy w stanie płyty wydawać co roku. Nadchodzi taki okres - pół roku po wydaniu płyty - kiedy to my jesteśmy w trasie i jeździmy po świecie i w tych miejscach które zaliczyliśmy zaczyna się taka pustka. Niewiele się o nas mówi, niewiele się pisze i tutaj musimy nakręcać koniunkturę poprzez wydawanie takich po średnich wydawnictw. Bardzo często jest tak, że jakieś pismo nie chcę robić z Tobą wywiadu, bo już robiło, a teraz nie ma powodu. Tu chodzi o głód informacyjny dla fanów dlatego staramy się, żeby o nas nie zapomniano.
Nie uważacie, że jest pewne zjawisko w Polsce kiedy to dobra muzyka jest zabijana przez samych menagerów? Wiesz co, umówmy się - miałem takowych kilku menedżerów przy okazji grania w różnych innych zespołach i tak zwani menadżerowie to są ludzie przypadkowi, którzy gdzieś tam się czymś interesują znają kilku ludzi i nic nie robią, bo nie maja pieniędzy i na dodatek nie mają pojęcia jak to robić. Tak naprawdę jest w tym kraju kilka osób wiemy mniej więcej o kim mówimy (uśmiech), oni są w stanie coś robić zadziałać i to robią. To że niby zabijają to nie prawda, należy pamiętać o tym że wypromowanie zespołu z nikąd, z piwnicy wymaga ogromu pracy ogromu nakładów finansowych. Może nie zagłębiajmy się tak w rynek bo znajdziemy tam tylko burdel ... (hehehee) Novy pytanie do Ciebie: Jak byś mógł nakreślić powody rozstania się z Devilyn, jakie były główne przyczyny? Przede wszystkim to był mój zespół, ja go zakładałem wspólnie z "pewnym człowiekiem", z resztą zainwestowałem w niego parę ładnych lat życia i ja kierowałem tym zespołem. Wszystkie kontrakty, wszystkie umowy, wszystko zostało zrobione przy moim wkładzie pracy i mojej inicjacji, nie chodzi tu po chwalenie się, taka jest prawda. Nadszedł pewien okres - około półtorej roku temu - kiedy to "człowiek z którym zakładałem zespół" z bliżej nie określonych powodów za moimi plecami stwierdził, że zespół "Devilyn" to On, a ja byłem tylko przeszkodą w całym ty zespole. Po czym założył swój własny zespół, przywłaszczył sobie nazwę "Devilyn", przywłaszczył mnóstwo innych rzeczy - zarówno dóbr materialnych jak i samą muzykę. Zarejestrował to wszystko w odpowiednich miejscach i w tej chwili ze starego składu w zespole Devilyn jest tylko On, jest nowy skład nawet muzycznie teraz nie przypomina tego co robiliśmy. To jest w ogóle przykre, że człowiekiem się naście lat przyjaźniłem a tu nagle wbija mi się nawet nie nóż, wbija mi się siekierę w plecy. Dla mnie jest to już rozdział zamknięty, ale na pewno mnie gdzieś to jeszcze gryzie. Jest to na zasadzie kiedy inwestujesz ileś lat życia w coś i całym sercem w tym uczestniczysz, chciałeś cos z tym zrobić i nagle zostanie ci to odebrane bezpowrotnie to jest przykra sytuacja. W tym momencie jak pada pytanie, co z zespołem Devilyn? : "Ten zespół nie istnieje" nie zagłębiam się już w ten temat , ja mam co w tej chwili robić gram z Dies Irae, gram z Vader także było minęło!!! Mauser pytanie o Docenta i Shambo. Podobny problem, ale tylko jeden usunięty?! Czy to nie jest przejaw pewnej niekonsekwencji z Waszej strony ? (¦miech)<Mauser> Generalnie jeśli chodzi o Shamba, to sytuacja była o tyle jasna , że Shambo miał problemy z drugami i to bardzo poważne. Wpływało to negatywnie na to co się działo wewnątrz zespołu. My praktycznie nie mogliśmy się z nim w żaden sposób dogadać, nie mogliśmy przeprowadzić poważnej rozmowy i wyjaśnić pewnych kwestii, bo generalnie wszystko z jego strony to było na "NIE". Ale tak myślę , że chyba się znudził stałym graniem w Vader i wcale go ta sytuacja nie kręciła, przestał słuchać metalu i chyba miał dosyć tego wszystkiego. Był z nami tylko i wyłącznie dlatego że mógł się z tego utrzymać, ale wiesz pieniądze to nie wszystko. Kłóciliśmy się na każdym kroku, a to na pewno bardzo szkodziło wizerunkowi zespołu i całej atmosferze, która tak naprawdę jest bardzo ważna. Próbowaliśmy z nim rozmawiać wiele razy, czasami obiecywał poprawę, a w pewnych momentach nie docierało do niego nic i to nie jest tak że tylko Peter się z nim kłócił, bo powiem ci, że ja się z nim kłóciłem również i to czasami bardzo ostro. Był czas że miałem go po prostu dosyć. Po rozmowie z Peter'em , doszliśmy do wniosku, że najlepszym wyjściem z całej sytuacji jest niestety usunięcie go z zespołu . A jeśli chodzi o Docenta? <Mauser> No właśnie tu jest troszkę inna kwestia, przede wszystkim Docent zawsze chciał z nami grać, on wie ile to kosztuje. To że słucha też innych zespołów i próbuje cos robić na boku to wychodzi nawet na jego plus, bo generalnie poszerza przez to swoje horyzonty. źródłem inspiracji do tworzenia muzyki, do własnego tak naprawdę stylu gry s± dla niego inne zespoły nie tylko zespoły grające metal. Docent faktycznie miał problemy z narkotykami ale to się skończyło. On z tego wyszedł, z kolei z drugiej strony wpadł w alkoholizm nie ukrywajmy tego, bo taka jest prawda. Docent miał problemy z alkoholem i to tez był powód tej całej niszowej atmosfery w zespole, ale więcej czynników wskazywało na to żeby Docent z nami został niż opuścił zespół. Wiesz znamy się wiele lat tak naprawdę i ważne w tym jest to, że Docent wykazywał chęć definitywnych zmian tej całej sytuacji i zmian w swoim postępowaniu i powiem na dzień dzisiejszy jest w tej chwili tak, że Docent faktycznie nie używa ani narkotyków ani alkoholu bo nie może to jest jego być albo nie być w zespole i my tą kwestię bardzo gruntowo sobie wyjaśniliśmy. Doszło do tego , że Docent nie tyle co musiał iść na odwyk, on się po prostu zaszył i w tej chwili nie pije, ćwiczy na perkusji ja z nim rozmawiałem i widzę, że jest w dobrej formie na tyle aby przyjść do zespołu i grac z nami dalej. Czyli nie będzie żadnego problemu aby wrócił na swoje miejsce ? <Mauser> Na pewno nie !!! Docent do nas wraca bezapelacyjnie na początku przyszłego roku. Pierwszym właściwie takim jego powrotem do grania muzyki metalowej to będzie trasa z zespołem Dies Irae właśnie w Europie, kiedy to w lutym gramy już naszą pierwszą europejska trasę będziemy tam promować nasz nowy album. Wydawcą krajowym i zagranicznym jest Metal Mind Production. Płyta się ukaże w Europie, w Stanach oraz Japonii. Więc Docent do nas wraca, zagraliśmy wcześniej w czerwcu w tym roku trasę promującą nowy album Dies Irae z innym perkusistą , a to tylko z tego względu, że Docent miał problemy z ręką tak naprawdę nie mógł po prostu grać. Lepiej dla niego było poczekać aż zerwane ścięgna, które miał - zagoją. się. Oczywiscie super by było jakby Docent już z nami grał na trasie polskiej z Vader, ale jesteśmy w tym momencie na press tour i już od 3 października zaczynamy Blitzkrieg 2 więc zostaje nam tylko ponad tydzień czasu na doszlifowanie tego materiału, który mamy właśnie z nowej płyty. Ponieważ Darek Nagrywał tą płytę a nie Docent, to on z nami pojedzie na trasę, bo nie ma fizycznie tyle czasu aby Docent zdążył ten materiał opanować. Po trasie polskiej ruszamy na trasę po Stanach Zjednoczonych z Canibal Corpse i Napalm Death. Po tej trasie znowu wracamy do Europy promować nowy album i będziemy grali aż do 18 grudnia. Do tego czasu Docent na pewno nie wróci, bo jest to niemożliwe. Ale powtarzam - nie znaczy to, że my go usunęliśmy z zespołu, nawet nikt o tym tak nie myślał. My chcemy go z powrotem i on tez chce wrócić. Myślę, że taki sprawdzian z Dies Irae jest dla niego dobry i ten czas który ma teraz dla siebie pomoże mu uporządkować swoje sprawy - szczególnie rodzinne. On ma w tej chwili małe dziecko i to jest dla niego priorytet... Więc będzie promował płytę na której faktycznie nie zagrał ? Tak, ale to dowodzi tego, że jest członkiem zespołu i zaczyna od drugiej części trasy, kiedy to gramy w Japonii, Australii, Ameryce Południowej, pojawimy się również w Indonezji i Afryce. Wobec tego powiedz jak znosicie taki nawał koncertów i takie trasy? <Novy> Faktycznie koncertujemy bardzo dużo, mnóstwo osób pyta nas jak my to fizycznie wytrzymujemy? Tak naprawdę fizycznie nie jest najgorzej. Wiesz, energię bierzemy stąd, że to jest nasza pasja i nie można w żaden sposób temu zaprzeczyć - tego nie można oszukać, będzie to widoczne od razu nawet nie wiem co byś mówił i jak się zachowywał ludzie to wychwycą. Gorzej jest troszkę z wytrzymałością psychiczną, spędzamy ze sobą większość czasu w jednej ekipie wtedy musimy każdy z osobna znaleźć własny sposób na odizolowanie się, wyciszenie i szukanie swojej prywatności, której tak naprawdę nie ma. Ale i to jest do przebrnięcia bo na przykład ja mam taki system motywacji czasami jak mam dosyć tego wszystkiego to pytam się: "A co innego mógłbym robić?" Wtedy przychodzi od razu taka refleksja i moment kubła zimnej wody na głowę. Czy nie boicie się Behemoth'a? <Mauser> <heheh>. Wiesz widzę do czego zmierzasz i od razu prostuje. Wiesz nigdy nie traktowaliśmy tego w kwestii naszej konkurencji. Powiem szczerze, że bardzo lubię słuchać polskich kapel i są mi szczególnie bliskie, a zespól Behemoth takowym jest. Ja tych ludzi znam dobrze i uważam ich za swoich przyjaciół i powiem szczerze, że cieszy mnie to gdy oni odnosza sukces na tym polu, bo tak naprawdę to nie jest zespól, który z nami konkuruje tylko jest to formacja, która reprezentuje godnie nasza polską scenę. Myąlę że ich strony wychodzi tak samo jak ja to czuje i jestem przekonany że tak jest. Mamy swoje grono odbiorców, oni swoje i mamy też wspólne. Nie jestem człowiekiem, który patrzy na innych i myśli z kim by tu konkurować. Jestem raczej zamknięty we własnym świecie i skupiam głównie się na tym, aby tworzyć i tylko to w tej chwili mnie interesuje. Czy są jakieś młode polskie kapele, które przykuły ostatnio waszą uwagę ? Tak, zdecydowanie tych zespołów jest coraz to więcej. Wiesz staramy się pomagać tym zespołom w promocji w ten sposób, że zabieramy je na trasy. Taką formacją na pewno jest Crionics. W tym momencie, kiedy grają z nami trasę i support`ują nas promując tym samym debiutancki album "Armageddon's Evolution" jest to na pewno dosyć duże wydarzenie w ich karierze muzycznej. Nie sądzę, iż na tym etapie na jakim się znajdują obecnie mogli by zorganizować sobie sami taka trasę, a po za tym grając na naszych koncertach jako support, gdzie promujemy nowy album wiadomo, przyjdzie dużo osób. Ci ludzie którzy nie znają jeszcze zespołu Crionics będą mogli zobaczyć ich na koncertach i to jest na pewno pewnego rodzaju pomoc, którą im oferujemy. Po za tym oni za te trasy nie płaca nic, po prostu zabieramy ich jako goście. Na pewno będziemy współpracować z nimi też na trasie jako Dies Irae, kiedy to będą supportowali główną gwiazdę tej trasy, Decapitated. Zostańmy jeszcze przy temacie koncertów. Gdzie wam się najlepiej gra? W Polsce, za granicą? A może wolicie festiwale? Co sądzicie o zeszłorocznym Wacken Open Air, gdzie zagraliście po takiej sławie jak Slayer ? Powiem Ci tak, koncert na festiwalu Wacken było to dla nas specyficzne przeżycie z wielu powodów na pewno jednym z nich był ten, że graliśmy tam po Slayer i mając tak dużą presję narzuconą przez tak zorganizowany czas naszego grania naprawdę mocno się spięliśmy do tego stopnia, że rzeczywiście mogło się wydawać, że Vader gra lepsze koncerty na zachodzie niż w kraju? Nie, nie prawda. Był to duży koncert, była tam świetna atmosfera ,dobre nagłośnienie, nie mieliśmy tam żadnych limitów. Istnieliśmy tam na zasadzie gwiazdy festiwalu nie mając ograniczeń, ani jeżeli chodziło o światła, ani jeżeli chodziło o limit głośności, ani nawet jeśli chodziło praktycznie o czas naszego występu. Mogliśmy się pokazać z jak najlepszej strony. Taką szanse daną nam przez organizatorów myślę, że wykorzystaliśmy w pełni i na pewno, każdy z nas jest zadowolony z efektu jaki uzyskaliśmy. Na tym festiwalu jest cała Europa, był to specjalny koncert, wielu fanów nas tam widziało po raz pierwszy. Zagraliśmy najlepiej jak wtedy potrafiliśmy. Jeśli chodzi o koncerty w kraju to teraz zaczynamy Blitzkrieg 2 będą to stricte klubowe koncerty, na pewno mniejsze i z inna aurą, ale na pewno na nich będziemy starali się zagrać jak najlepiej. W takim razie tego Wam serdecznie życzę ! Dziękuję za wywiad <Mauser> i <Novy> Dzięki Wywiad przeprowadzili : Piotr Czerwiński i Jacek Mikrut Podziękowania za pomoc przy realizacji: Kamila Maciąg
|